Prawo autorskie w internecie
środa, 27 stycznia 2010 19:27

Wczoraj na moim progu stanęła zdenerwowana sąsiadka z listem w ręku. List nosił nagłówek kancelarii adwokackiej i wzywał ją do złożenia zobowiązania zaniechania w przyszłości pewnych działań. Dołączone żądanie zapłaty odszkodowania i pokrycia kosztów adwokackich opiewało na niebagatelną sumę.

A historia zaczęła sie z pozoru całkiem niewinnie: sąsiadka wystawiła do sprzedaży na internetowej stronie „ebay” plastikowy pojemnik pewnej firmy. Na dowód, iż produkt jest nowy, nieużywany i oryginalnie zapakowany, zilustrowała swoją ofertę zdjęciem z witryny producenta. W końcu pojemnik to pojemnik, nic dodać nic ująć, zwykłe zdjęcie, żadna sztuka, żadna indywidualność czy specyfika, każdy potrafi takie zdjęcie zrobić. A jednak tak proste to nie jest. Zapożyczone zdjęcie było własnością firmy i podlegało prawu autorskiemu, co w praktyce oznacza, że nie wolno go samowolnie ani bezpłatnie wykorzystać do własnych celów.
Beztroskie korzystanie z internetowych materiałów może mieć przykre konsek–wencje. Niejednokrotnie odkrywamy w internecie dobry tekst, ciekawe zdjęcie, grafikę czy logo, które idealnie pasują np. na naszą własną stronę internetową. Wystarczy kliknięcie i już mamy kopię u siebie. Wielu użytkowników internetu tak właśnie wyobraża sobie korzystanie z tego medium, uważając, że sam fakt dostępu do tych informacji czy zdjęć, automatycznie upoważnia do dowolnego z nich korzystania, zwłaszcza jeśli nie zawierają wyraźnie informacji, że są chronione prawem autorskim (Urheberrecht). Jest to jednak błędne wyobrażenie. Internet nie jest sferą bezprawną.
Ochronie prawa autorskiego w internecie podlagają m.in. teksty, dzieła muzyczne, zdjęcia, obrazy, a nawet rysunki techniczne, mapy czy tabele. Jeżeli dzieło wykazuje jakiekolwiek cechy indywidualne, jest ono traktowane jako osobiste dzieło twórcy, a tym samym podlega ochronie prawnej. Chcąc więc korzystać z takich dzieł, należy uprzednio uzyskać zgodę autora lub upewnić się, że nie są objęte ochroną prawną. Działając wbrew tej zasadzie musimy liczyć się z wezwaniem do natychmiastowego usunięcia danej pracy np. z własnej strony internetowej (lub innch mediów), a nawet zapłacenia odszkodowania i kosztów adwokackich.
Orzecznictwo wychodzi przy tym z założenia, że naruszenie praw autorskich następuje generalnie z tak zwanym zamiarem bezpośrednim, czyli w pełni świadomie, i na argument nieznajomości prawa też nie ma co liczyć.
Aby uniknąć nieporozumień, najlepiej więc zrobić własne zdjęcie, a cudze teksty potraktować jako inspiracje do własnych sformułowań lub też dokładnie zacytować źródło.

Ilona Dudek, adwokat