Föhn
wtorek, 11 maja 2010 14:18
005Dzisiaj spacerku po Monachium nie będzie. Głowa „pęka w szwach“, fatalny nastrój, wszystko wokół drażni. Najlepiej schować się w ciemny kąt. A za oknem – pełnia słońca ani jednej chmurki na błękitnym niebie, cieplutko. 'Śnieg, który jeszcze parę godzin temu pokrywał grubą warstwą ulice znika w błyskawicznym tempie. Za domami wyrosły Alpy na wyciągnięcie ręki. Jakby stały tuż za granicami miasta, z widocznymi jak na dłoni graniami i kotlinami.

Do Monachium dotarł Föhn – ciepły wiatr znad Alp. Przyrodniczy fenomen, specjalność podalpejskich terenów, po północnej stronie gór.

Od ponad 200 lat, badacze i meteorolodzy usiłują rozwikłać zagadkę monachijskiego Föhn'u. Powstało wiele teorii i reguł mających wyjaśnić mechanizmy związane z powstawaniem tego zjawiska i jego wpływu na organizm ludzki. Od wielu lat badania prowadzą fizycy TU München, również w NASA podejmowane są próby rozwikłania tej biometeorologicznej zagadki.

Do tej pory obowiązywała teoria termodynamiczna:

006Po południowej stronie Alp, ciepłe, wilgotne, wyżowe powietrze napotykając góry unosi się, ochładzając się o  0,6°C na 100 m wysokości. Następuje kondensacja pary wodnej, tworzą się chmury i deszcze. Po „wypadaniu się“, suche już powietrze osiąga szczyty. Wiejące nad górami silne prądy „przeciągają“ ponad szczytami wysuszone powietrze na drugą (północną) stronę gór, gdzie panuje niż atmosferyczny. Spadające z gór w postaci suchego wiatru, lekkie powietrze ogrzewa się o 1°C/100 m, wchłaniając niżową wilgoć.

Im silniejszy wiatr, tym więcej chmur zostaje „połkniętych“. Stąd to bezchmurne niebo, słońce i temperatura osiągająca w krótkim czasie prawie  20°C powyżej „0“ w środku zimy.

Ta teoria powstawania „ciepłego wiatru opadającego“ (bo takim wiatrem jest Föhn) kłóci się jednak z faktem, że czasami przychodzi też  Föhn bez słynnego deszczu po południowej (włoskiej) stronie Alp. Powstały więc ostatnio nowe teorie próbujące dociec sedna sprawy, np. jedna z nich preferuje wpływ dynamicznych prądów powietrznych, inna że jest to forma „antypasatu“. Meteorolodzy opracowali  nawet formułę matematyczną przy pomocy której można fenowy wiatr obliczyć.

Od 1919 roku prowadzona jest statystyka częstotliwości występowania Föhn'u.

Najczęściej pojawia się on w listopadzie (średnio 7 razy), w grudniu – sześć razy, w styczniu i lutym średnio 3- 4 razy, w pozostałych miesiącach przeważnie raz. Miesiące letnie (czerwiec-sierpień) są całkowicie wolne od ciepłych podmuchów znad gór. Ostatni silny Föhn, przywiał do miasta 16 listopada 2006.

Föhn jest niewątpliwie fascynującym zjawiskiem. Szczególnie ten silny, docierający do oddalonego o prawie 100 km od gór Monachium. Wtedy właśnie miasto „leży u stóp gór“ albo góry „stoją za wieżami Frauenkirche“, a na północnej stronie monachijskiego nieba – jak nożem uciął, równiutka granica niżowych, ciemnych chmur.

Spektakl ten miałam okazję podziwiać parokrotnie wracając autem z pracy. Moim „punktem obserwacyjnym“ był odcinek Landshuter Allee od wiaduktu na wysokości Olympiaparku do Donnersbergerbrücke. Zanim wybudowano wysokościowce Mercedesa i Tower (które dziś znacznie ograniczają widoczność) w prześwicie ulicy było widać Alpy. I to jak(!). Wypełniały całkowicie lukę między budynkami, wystając ponad nimi. Szok, gapiłam się z trudem panując nad sytuacją na drodze. Takie widoki nieczęsto się zdarzają. Chciałabym utrwalić to zjawisko na kliszy fotograficznej, ale póki co nie udało się. Nie tracę jednak nadziei, być może będzie to następny Föhn. Zdaniem znawców tematu, najlepiej fotografować jest wczesnym rankiem lub późnym popołudniem od listopada do lutego, wtedy zdjęcia uzyskują najlepszy kontrast i ostrość.

W połowie lat '90-tych natura zafundowała sobie inne unikalne zjawisko. W czasie trwania  Föhn'u, chmury panującego układu niżowego spychane są do północnych granic miasta. Waśnie w tych chmurach odbiły się lustrzanie Alpy i nagle miasto znalazło się między górami. Wrażenie było o tyle niesamowite, że góry na północy miasta większe były od tych na południu, groźniejsze. Następnego dnia wszystkie monachijskie gazety na pierwszych stronach umieściły zdjęcia tego wybryku natury.

Zjawisko pozornej bliskości gór nie jest żadnym „przywidzeniem“. U podstawy zjawiska leży różnica w przebiegu kąta padania światła w powietrzu. Ponieważ ze wzrostem wysokości powietrze staje się rzadsze zwiększa się kąt padania światła – obiekty wydają się większe. W czasie Föhn'u  ze wzrostem wysokości rośnie również temperatura, i co za tym idzie dodatkowo zwiększa się rzadkość powietrza co powoduje „efekt lornetki“. Wysuszone przez ciepły wiatr powietrze między górami i Monachium pozbawione cząsteczek wody niezakłócających ostrości widoczności – jest „kryształowo“ czyste. Końcowym efektem tej kombinacji są – góry u bram miasta – monachijski fenomen.

007To „jedna strona medalu“ - ta ładniejsza. Föhn ma także drugą stronę – mniej ładną. Fale elektromagnetyczne wyzwolone przez silny ciepły wiatr i szybka zmiana ciśnienia atmosferycznego oraz gwałtowny wzrost temperatury wpływają niekorzystnie na sytuację biometeorologiczną. Apatia, bóle głowy, bezsenność, rozdrażnienie, depresje i cała paleta innych dolegliwości spowodowana jest nadchodzącym albo trwającym  Föhn'em. Badania przeprowadzone w Instytucie „für Arbeits- und Umweltmedizin“  Ludwig-Maximilians Uniwersytetu potwierdzają niekorzystny wpływ także na psychikę – w czasie trwania  Föhn'u notuje się zwiększoną liczbę prób samobójstwa. Ale jednocześnie zmniejsza się ilość wypadków drogowych – monachijczycy w tym czasie jeżdżą bardziej ostrożnie. Ciekawostką jest, że perturbacje związanie z  Föhn'em odczuwane są przede wszystkim przez miejscowych. Przybysze widocznie są bardziej odporni na skutki hulającego wiatru.

Zjawisko fenowe – silny ciepły wiatr – występuje nie tylko w Alpach. Pojawia się we wszystkich rejonach górskich świata z różnym nasileniem i pod różnymi nazwami. Odpowiednikiem  Föhn'u w Polsce jest wiejący w Tatrach wiatr halny. Jego skutki są wszędzie takie same: szkody w przyrodzie, zły wpływ na samopoczucie i zdrowie ludzi. Ale jednocześnie, zimą daje na krótko zapomnieć o mrozie i zatankować ciepło, jesienią przypomnieć lato. A monachijczykom - dodatkowo niepowtarzalną, jedyną w swoim rodzaju scenerię.

Alicja Oterska