Powodzianie nadal potrzebują pomocy
niedziela, 25 lipca 2010 09:35
0

Niespełna trzy miesiące temu Polskę południową dotknęła powódź na miarę tej z 1997 roku i doprowadziła do ruiny wiele domostw i gospodarstw. Media informowały i przekazywały obrazy z terenów dotkniętych wielką wodą. Jeden z przekazów ukazywał rozmiar zalewiska i zniszczeń spowodowany rzeką Ropą na Podkarpaciu. 

Tam też Towarzystwo Niemiecko-Polskie we Frankonii postanowiło przekazać sumę pieniędzy zebranych w ramach pomocy dla powodzian. Przedstawicielki Towarzystwa wybrały się z krótką wizytą do Trzcinicy, małej miejscowości należącej do Gminy Jasło, aby nawiązać bezpośredni kontakt z poszkodowanymi mieszkańcami. I tak pod wieczór lipcowej soboty panie dotarły na miejsce, gdzie spotkały proboszcza, księdza Stanisława Bałuckiego. „W archiwum parafialnym odnotowana jest wielka powódź w Trzcinicy spowodowana wylewem Ropy dokładnie 100 lat temu” - opowiadał proboszcz. Wówczas rzeka opuściła swoje pierwotne koryto i wyrzeźbiła nowe, którym spokojnie płynęła do czasu majowej powodzi, kiedy to jej wezbrane wody w połączeniu z wodami małego potoku Młynówki szukały ujścia w starym korycie i w mgnieniu oka zatopiły dolinę. Dramatyczną relację z akcji ratowania ludzi, zwierząt i dobytku zdał sołtys, a zarazem dowódca OSP pan Jerzy Żurowski, który nie tylko spotkał się z paniami z Towarzystwa, ale  także pokazał rozmiary zniszczeń na terenie wioski. Przez 36 godzin bez przerwy na sen, 34 strażaków bez zabezpieczenia i odpowiedniego sprzętu, 30-letnim wozem strażackim ratowało mieszkańców wioski przed żywiołem. Ogromny wysiłek, solidarność i poświęcenie tych ludzi zasługuje na wielki szacunek. Woda sięgała miejscami niemal 3 metrów wysokości; drogi, domy, zasiewy pól, maszyny rolnicze, dorobek wielu lat ciężkiej pracy – wszystko zawłaszczyła sobie woda. Rzeka Ropa zalała także częściowo i zdewastowała przygotowany do otwarcia na 3 lipca Skansen Archeologiczny „Karpacka Troja” – dumę władz i mieszkańców. Ludzie nie poddali się i jak tylko wody opadły zabrali się za wielkie sprzątanie. Trzcinica nie straszy hałdami śmieci, zdążono naprawić odcinki zerwanych dróg, ale ze stratami jakie powódź poczyniła w domach i gospodarstwach jeszcze długo mieszkańcy nie będą w stanie się uporać. Stąd apel, aby ten zryw ofiarności Polaków w kraju i za granicą nie pozostał zrywem na czas medialnego szumu, bo powodzianom bez pomocy z zewnątrz trudno będzie wrócić do normalności.

A jak to zwykle bywa ... z obietnic władz niewiele wynika, o czym przekonała się Juliane Freund  i pisząca te słowa Ewa Keller-Wielopolska z Towarzystwa Niemiecko-Polskiego we Frankonii.

Ewa Keller-Wielopolska